Pojechali - Maciek i Mirek. Wzięli kosz z jedzeniem, wsiedli w samochód i ruszyli w drogę na Mazury. Matki z dziećmi nie zostały dopuszczone do tej atrakcji - zostały w domu.
Przyszło mi więc relacjonować tylko co zrobili:
- opracowali ogólną koncepecję remontu i tego gdzie będzie jaki pokój. Mam się tą koncepcją nie przejmować, bo zmieni się jeszcze tysiąc razy.
- wyburzuli ściankę w pokoju na górze (moim ulubionym). Oto efekt - na górze.
- łazili po całym domu, wdychając jego piękno, spali w sali pingpongowej na materacach, planowali przyszłość i nieźle się przy tym bawili.
Po powrocie musiałam tysiąc razy wysłuchać: "A Mirek powiedział, że to a to trzeba będzie zrobić tak a tak". Czułam się jak Piotr Fronczewski w serialu "Tata, a Marcin powiedział" :)
Tęskniąc za wakacjami w naszym nowym domu, mogę na razie na niego jedno papatrzeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz