sobota, 28 listopada 2009

U nas lato

U progu jesieni - u nas lato. Po czarnych chmurach - wreszcie słońce. Dziewczyny w końcu zdrowe. Nika załapała się na sezonową grypę, siedziała w domu przez półtora tygodnia, wystawiając na próbę moją cierpliwość i umiejętności psyshologiczne. W miniony czwartek Nika poszła do szkoły, cała że wreszcie spotka się z dziatwą. kóra rozumie jej potrzeby.
Udało nam się też wreszcie ostatecznie wyjasnić z Olkiem jak ma wyglądać jego "Salon Vip- owski". Misiek z ciężkim sercem wyzbył się planów łązienki przy swojej sypialni, w zamian za kuchnie Olka. Olek i Greta będą szczęśliwymi posiadaczami pokoju z widowiem na jezioro, łazienki i kuchni, tudzież małego korytarzyka, drzwi, które będą łączyć ich apartamanry z naszymi.




Uffff, nie było łatwo mediować w rozmowach Ojciech - Syn, ale się udało. Greta odetchnęła, jak wszyscy zresztą.
Teraz tylko architekt, deska kreślarska i fiuuuuuuuuuuuuuuuuu - rysujemy nasze marzenia przelewając je na papier.
Nie mogę się doczekac wiosny i tego odgłosu rozwalanych ścian w naszym nowym domu na Mazurach.

niedziela, 15 listopada 2009

Lato minęło, jesień zaatakowała grypą

Nie lubię, jak mi komputer kasuje tekst. Wrrrrrrrrrrrrrrr. Dziewczyny chore - mają grypę.
Tuśka złożona gorączką, w nocy nie spała ani ona ani ja. Nika lepiej, zaczęła chorować w piątek - w dniu, kiedy miała mieć urodziny w sali zabaw. Gości trzeba było przeprosić, bo jubilatka leży i jęczy. My z Mackiem się jakoś trzymamy.
NaMazurach jesień. Ryby ciągle biorą, jak widać na zdjęciu.

lato, jesień, zima zaraz

A tu cicho na blogu. Obiecuję poprawę. Dla samej siebie, dla dziewczyn.

Lato za nami, jesień w pełni. Z nią uroki tej pory roku - dziewczyny chore, grypa wkoło szaleje. W piątek zachorowala Nika. Po południu zaczęła mocno gorączkować. Tego dnia miała mieć urodziny w sali zabaw dla dzieci z klasy. Oczywiście wszystkim trzeba było grzecznie podziękować, bo jubilatkażala i jęczała. Wczoraj - w Niki urodziny, przyszli Dziadkowie. Był skromny tort, ten który został z planowanych urodzin w "Igraszce".

Dziewczyny dostały lego creatora.









Po południu Tuska została ustrzelona przez wirusa - gorączka 39 st. C. W nocy - piec, pewnie ze 40 st. C. Żadna z nas nie spała, a ja rano do pracy. W ciągu dnia, jak donosi Tata - lepiej. Coś zjadły, oglądały TV, jak wróciłam z pracy - polepiły cisatoliny. Zajechałam do Tesco, zeby kupić trochę artykłów plastycznych, bo przed nami tydzień w domu.



A teraz co na Mazurach - Maciek był w naszym domku 3 razy od czasu zakończenia sezonu.

Domek czeka, wycinka prawie zakończona.

Jesień zawitała do Żywego:









Ale ryby biorą: