Tuśka śpi na półpięterku - uśpiona na piersi w przedszkolnej szatni, Nika, Kajtek i Gucio lepią z gliny, a ja, rozkoszując się dostępem do internetu i kawy, korzystając z chwilowego spokoju - piszę co nastepuje:
- dziś byliśmy w Gizycku na wycieczce mocno turystycznej. Zwiedziliśmy port, wiedzielismy most obrotowy na Kanale Łuczańskim, zaliczylismy lody.
Dzieci zachwycone tym co zobaczyły - jeden niewyględnie wyglądający pan jedną rurką obrócił cały most - woooooooooooooooooooooooow. Chłopaki chcieli sami wykonać ten manewr, ale się nie dało.
- niespodziewanie byliśmy na planie serialu "Przystań". Kręcili jakieś portowe odcinki, ścigali się motorówkami i skuterami. Przydała się Nika i jej śmiałość - przechodząc koło autobusu z napisem "chareakteryzacja i garderoba", zagadała do ekipy, negocjując zwiedzenie tego przybytku. I tu drugie WOOOOOOOOOOOOOOOOOOOW. Dzieci widziały charakteryzatornię, kostiumy i "prawdziwą czapkę policjanta". Poznały "aktorkę Anię" - tak się przedstawiła. Na koniec aktorzy przybili im piątkę. Gucio znieśmielił sie i nie zwiedził, ale i tak był pod wrażeniem wystawania pod autobusem.
To tyle, jeśli chodzi o wtorek.
W pozostałe dni dzieci nie wychodzą z wody - słoneczko się na nas nie obraziło. Jest ciepło!
I na koniec trochę spraw technicznych - mamy już prąd - luksus nad luksusy!
Na pięterku Mirek wyburzył sporo sufitu, okdkrywamy go przed remontem dachu. Spod sterty zgniłych desek wyłonił się piękny, po prostu urzękający rozkład stropów. Pokoje z antresolką, które tu powstaną - nie do przecenienia.
Mirek oczyścił częsciowo skarpę z samosiejek. Roboty jeszcze mnóstwo, ależ sa widoczne - dom stoi w pełnej krasie, piękny i dostojny.
Oczyściliśmy plażę - spod sterty pływających butelek po "łódce Bols", puszkach po piwie i niezydentyfikowanych urządzeniach elektrycznych - wyłoniła się piękna plaża.
Reszta później - lecę zobaczyć te miseczki i lampiony ulepione z gliny.
wtorek, 21 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz