czwartek, 31 grudnia 2009

Nowy Rok

Powitał nas śniegiem i pozytwnymi myślami.
Coprawda spędziliśmy go w dziwaczny sposób (ja poszłam spać o 22, bo wstawałam do pracy na 5, a Misiek z Niką buszowali po sąsiadach), ale cieszę się, że mamy już 2010.
Postanowienia noworoczne - nie lubię ich, ale dziś zrobię wyjątek:
Po pierwsze - schudnąć - to jak co roku, nic nowego:) Zjadę do 64 kg - to pewne.
Po drugie - załatwić wszystkie nasze zdrowotne sprawy. Zamknąć wszystkie leczenia, zanim wyprowadzimy się na Mazury.
Po trzecie - spędzić następnego Sylwestra w ŻYWYM!!! W tym zdaniu mieści się wszystko: remont, przeprowadzka, szkoła Niki.
Obyśmy się za rok spotkali w naszym nowym salonie, palili ognisko nad naszym jeziorem, chodzili rano w kapciach po naszym korytarz, składali życzenia naszym nowym sąsiadom.
I tak będzie!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz